Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2015

Through Bârsana to the Rodna Mountains National Park

DAY 5
Romania/Maramures

il. 1 Time to go


Today we have a long way to Rodna Mountains and the temperature does not spare us. The thermometer shows nearly 40 Celsius degrees .

Dzisiaj czeka nas długa droga w Góry Rodniańskie, a temperatura nas nie oszczędza. Termometr wskazuje niemal 40 stopni Celsjusza.



il. 2-3 The views from the road




il. 4-5 Bârsana monastery complex



On the way we visit the picturesque monastery in Bârsana. And then we head directly toward the national park: Parcul Naţional Muntii Rodnei, which is located on the border Maramures and Bystrica.

Na trasie zwiedzamy znany części z nas żeński zespół klasztorny w Bârsanie - wybudowany stosunkowo niedawno, lecz utrzymany w tradycyjnym stylu i bardzo malowniczy. Potem kierujemy się już bezpośrednio w stronę parku narodowego: Parcul Naţional Munţii Rodnei, który mieści się na granicy Maramureszu i Bystrzycy.


il. 6 Parcul Naţional Muntii Rodnei

wtorek, 7 lipca 2015

A nymph, salt water and a goat cheese

DAY 4
Romania/Maramures


il. 1 A nymph in the stream




During a morning bath in the stream we stumbled upon the Romanian nymph (il. 1), which turned out to be not such timid and not such Romanian.
We follow the signs to Ocna Şugatag, where waiting for us brine pools (il. 2). The water displacement is so huge that you can safely sit cross-legged with head and shoulders above the water's surface.

Podczas porannej kąpieli w strumieniu natknęliśmy się na rumuńską nimfę (il. 3), która okazała się nie taka znowu płocha i nieszczególnie rumuńska.
Kierujemy się do Ocna Şugatag, gdzie czekają na nas baseny solankowe (il. 3). Wyporność w nich jest tak duża, że spokojnie można siedzieć po turecku, a głowę i ramiona i tak ma się powyżej tafli wody. Stan zasolenia niemal jak w morzu martwym.




il. 2 Road through the mountains and forests
il. 3 Parachuting in the water





After a bath and the hottest time of the day, we go to search the regional cuisine. A definite hit turn out to be sarmale - romanian cabbage rolls.

Zaznawszy kąpieli i przeczekawszy najgorętszą porę dnia, kierujemy się na poszukiwanie regionalnej kuchni. Zdecydowanym hitem okazują się sarmale - w rumuńskim wydaniu gołąbki.


il. 4 Buying a goat cheese
il. 5 A cute baby goat




We spend rest of the day and the night in a lovely glade at the murmuring stream.
Resztę dnia i noc spędzamy na uroczej polanie przy szemrzącym potoku.

il. 6 Fields
il. 7 Find a dog!






poniedziałek, 6 lipca 2015

The mountains and a regional cuisine

DAY 3
Romania/Maramures



Il. 1 Planning a route



The original plan was to set up another basecamp close to the lake, but for the sake of the summer season, the one shore of the lake was occupied by holidaymakers. We are trying to attack the other, deserted shore, but all forest roads lead us astray and in the end we give up.


Pierwotny plan był taki, aby kolejną bazę założyć nad jeziorem, jednak przez wzgląd na porę wakacyjną, lepiej zagospodarowany brzeg wody okazał się być oblegany przez letników. Próbujemy dokonać ataku na drugi, wyludniony, brzeg, jednak wszystkie leśne drogi prowadzą nas na manowce i w końcu dajemy za wygraną.

Il. 2-4 Passed views





Il. 5 Brook in the valley



We stop for the regional soup in Baia Sprie. In menu is ciorba de burta (tripe soup), ciorba de teranesca (peasant) and ciorba de beans (with string beans). After the meal, through the area of disused gold mine, we enter the mountains (il. 2-4).

For a night we stop in a picturesque valley on the way to Băiuţ (il. 5-6).

Zatrzymujemy się w znanej już nam wcześniej knajpce w Baia Sprie na regionalną zupę. Do wyboru ciorba de burta (flaki), ciorba de teranesca (chłopska) i ciorba de fasola (z fasolą szparagową), a następnie przez teren nieczynnej już kopalni złota, wjeżdżamy w góry (il. 2-4).

Biwak zakładamy w malowniczej dolinie na trasie do Băiuţ (il. 5-6).


Il. 6 Unpacking cars


niedziela, 5 lipca 2015

The lazy Sunday in Muntii Lapus

DAY 2
Romania/Maramures


Il. 1 Morning



Il. 2 Washing the dishes after breakfast




The bright sun rises heralding a lazy day (il. 1). A lot of local people from the surrounding villages came to spend weekend in the nature. Part of our team want to spent Sunday actively and part more static. At a time when we're going for a walk to explore the area (il. 3-5), the rest of the company rests in the camp sipping Hungarian and Romanian drinks.

Wstaje leniwy dzień (il. 1). Przyjechało dużo miejscowych z okolicznych wiosek by spędzić niedzielę na łonie natury. W naszej drużynie następuje podział na wypoczywających aktywnie i bardziej statycznie. W czasie, gdy wybieramy się na spacer, aby wyeksplorować okolicę  (il. 3-5), reszta towarzystwa wypoczywa w obozowisku popijając węgierskie i rumuńskie trunki. Z oddali słychać jak dzwonią niespiesznie poganiane przez pasterzy stada owiec. 


Il. 3-5 Walk around




The temperature has exceeded 30 degrees, so we're going to immerse ourselves in the cool water of a lake Firiza (il. 6-7). After returning to camp, we light the fire and prepare the mititei and Pieczonki. Rest of the evening we spent around the campfire (il. 8).

Temperatura przekroczyła 30 stopni, więc jedziemy zanurzyć się w chłodnej wodzie jeziora Firiza (il. 6-7). Po powrocie rozpalamy ognisko i przyrządzamy mici oraz pieczonki i do wieczora spędzamy czas przy ognisku (il. 8).


Il. 6-7 Lake Firiza



Il. 8 Waiting for 'pieczonki'.


piątek, 29 sierpnia 2014

Picturesque views and car trouble

DAY 14, Montenegro/Serbia
Romania-Bulgaria-Greece-Macedonia-Albania-Montenegro with Aventura Maramures


il. 1-2 Way to the Durmitor National Park




We are approaching the end of the journey. We drive through the mountains (il. 3-7) witch dazzle with its beauty. Unfortunately, we do not have time to ride the picturesque Valley of Tara river (Europe's deepest canyon reaching up to 1300 m depth!), but we stop for a while on the 360 m lenght concrete bridge Đurđevića, which is here considerable tourist attraction. The bridge was built in 1937-1940. You can see it in the movie "Force 10 from Navarone" filmed in 1978.

Zbliżamy się do końca wyprawy. Przebijamy się przez góry (il.3-7), które olśniewają swoją urodą. Niestety na przejażdżkę niezwykle malowniczą Doliną rzeki Tary nie mamy już czasu (najgłębszy w Europie kanion osiągający do 1300 m głębokości!), ale zatrzymujemy się chociaż na betonowym moście Đurđevića o dł. 360 m, który stanowi niemałą atrakcję turystyczną. Most wybudowano w latach 1937-1940 i zobaczyć go także można w filmie „Komandosi z Navarony” z 1978 roku.



il. 3-7 Durmitor National Park





After crossing the Serbian border B. reminded of the obligation to have a document certifying our stay in Montenegro, which we should get from the police office and which is apparently necessary to cross the border. But somehow we managed without it.

Już po przejechaniu granicy Czarnogórsko-Serbskiej przypomina nam się o obowiązku wyrobienia sobie dokumentu zaświadczającego o pobycie w Czarnogórze, który wyrabia się na dowolnym posterunku policji, a jest ponoć konieczny do przekroczenia granicy. Nam się jednak jakoś udało bez niego.





Our problems with the alternator increase. We are looking for overnight a camping site or a hotel where we could charge it, but we can't find anything. Already dusk and our lights in the car go out. Power remnants we turn toward the village buildings and pitched tents on someone's meadow with the intention to look for help in the morning.

Nasze problemy z alternatorem pogłębiają się. Szukamy na nocleg pola namiotowego lub hotelu, gdzie moglibyśmy go naładować, ale na złość na naszej trasie nie możemy nic znaleźć. Już zmierzcha a nam gasną światła. Resztkami mocy skręcamy w stronę zabudowań i rozbijamy namioty na czyjejś łące z zamiarem poszukania pomocy o poranku.


il. 8 Tara River


il. 9-10 Đurđevića Tara Bridge




sobota, 23 sierpnia 2014

Two lakes view from the one summit

DAY 9: Macedonia/Albania
Romania-Bulgaria-Greece-Macedonia-Albania-Montenegro with Aventura Maramures

Fast Breakfast and departure action behind us. We leave the mountains and go by main roads ahead  to the lake Prespa (il. 1-2), and further the scenic route through the National Park Galicica (entry fee), to the Albanian part of Lake Ohrid. Galicica is a mountain range separating the two biggest, mentioned earlier, lakes of Macedonia (lying partly within the boundaries of Albania). The highest peak is Magaro (2254 m  above sea level), but in area of Livada Pass (il. 3; 1568 m) you can see both lakes. Each lake is different. Lake Prespa welcomes with sandy beaches, greenfield coast and diversity of wild birds (including pelicans habitats). From above the Ohrid Lake looks like sea bay (il. 4), but more about this we'll tell later.

Za nami sprawnie przeprowadzona akcja śniadaniowa i wyjazd. Opuszczamy góry i kierujemy się głównymi drogami w stronę jeziora Prespańskiego (il. 1-2), a później malowniczą drogą przez Park Narodowy Galicica (płatny wjazd), na Albańską część jeziora Ochrydzkiego. Galicica to pasmo górskie oddzielające dwa największe, wspomniane wcześniej, jeziora Macedonii (leżące częściowo w granicach Albanii). Najwyższy szczyt to Magaro (2254 m n.p.m.), ale już z okolic przełęczy Livada (il. 3; 1.568 m n.p.m.) rozciąga się widok na oba jeziora. Jeziora wyraźnie się od siebie różnią. Jezioro Prespańskie wita piaszczystymi plażami, mniej zagospodarowanym brzegiem i różnorodnością dzikiego ptactwa (w tym siedliskami pelikanów). Z góry jezioro Ochrydzkie wygląda niczym morska zatoka (il. 4), ale nieco więcej na jego temat wyjawimy później.


Il. 1-2 Lake Prespa




Il. 3 Livada Pass



Il. 4-5 Lake Ohrid




We are going to Albania. Shortly after crossing the border, we find it is the least European of European countries (in terms of culture, which is quite understandable, after many years of isolation), in which we had the pleasure to be. Horn is a basic tool for the driver who would rather sparse observe the rules of the road. Sometimes you see someone who drives in wrong direction. The quality and quantity of roads leaves a lot to be desired...

Returning to the thread of Lake Ohrid: a crowd of people in the water (il. 5) or on the sun lounger frying their bodies. It prompts us to reflect that it will be hard not to find accommodation at the campsite. The beaches are stony and the water is shallow. Steam and standing in waist-deep water human figures, brings to our minds Roman baths. We ride along the shoreline past the tourist towns, which are teeming with life and sellers of very fresh (still alive) fish (il. 6). Finally, we choose camping with access to the lake (il. 7). Civilization! There is a bathroom, electricity, Wi-Fi and concrete pier with sun loungers available.

Wjeżdżamy do Albanii. Już zaraz po przekroczeniu granicy stwierdzamy, że jest to najmniej europejskie z europejskich państw (pod względem kulturowym, co jest raczej zrozumiałe po wielu latach izolacji), w których mieliśmy przyjemność być. Klakson to podstawowe narzędzie kierowcy, którzy raczej nielicznie przestrzegają przepisów drogowych. Czasem można dostrzec kogoś, kto niezrażony jedzie pod prąd. Jakość i ilość dróg pozostawia jeszcze wiele do życzenia... 

Wracając do jeziora Ochrydzkiego: tłum ludzi pławiących się przy brzegu jeziora (il. 5) i smażących swoje ciała na leżakach, skłania nas ku refleksji, że ciężko będzie znaleźć nocleg poza polem namiotowym. Plaże są kamieniste, a płycizna ciągnie się daleko w głąb jeziora. Parująca woda i stojące zanużone po pas postacie ludzkie, przywodzą na myśl termy rzymskie. Jedziemy wzdłuż linii brzegowej mijając turystyczne miasteczka, w których tętni życie i sprzedawców bardzo świeżych (bo wciąż żywych) ryb (il. 6). W końcu wybieramy kemping z dostępem do jeziora (il. 7). Cywilizacja! Jest łazienka, prąd, Wi-Fi i betonowe molo z leżakami do dyspozycji. 



Il. 6 



Il. 7



In the water the fish are doing a scrub to our calves. Aquatic snakes and crabs can be caught without much difficulty (il. 8-9). It promises to be a relaxing afternoon.

W wodzie rybki robią peeling naszym łydkom, a wodne węże i kraby dają się schwytać bez większych trudności (il. 8-9). Zapowiada się relaksujące popołudnie. 


Il. 8-9 Water monsters






wtorek, 19 sierpnia 2014

The tree of contemplation between rock formations

DAY 5: Romania/Bulgary
Romania-Bulgaria-Greece-Macedonia-Albania-Montenegro with Aventura Maramures


Mały wants to kill us because of waking up at 6:00 a.m. of the Romanian time (5:00 a.m. Polish time). We see another unforgettable sunrise and wade in the deep dew.

Pobudka o 6:00 czasu rumuńskiego (5:00 czasu polskiego), za co Mały miał ochotę urwać nam głowy. Kolejny niezapomniany wschód słońca, a rosa taka, że można się w niej kąpać.


Il. 1-2 Sunrise
Il. 3 Joyful morning packaging






We are going to Bulgaria. First stop Magura Cave (https://www.youtube.com/watch?v=z8WVKgrMqOU), another fortress in Belogradchik where Zuza watching T. and M. exploring the edges of the chasm is dying of fear.

Wjeżdżamy do Bułgarii. Pierwszy przystanek jaskinia Magura (https://www.youtube.com/watch?v=z8WVKgrMqOU), kolejny forteca w Belogradchiku, gdzie Zuza umiera ze strachu widząc jak T. i M. eksplorują krawędzie przepaści.


Il. 4-6 The rock formations








Il. 7 The prayer handkerchiefs



Il. 8 Nature encourages toward contemplation




Il. 9 Meditating lonely tree



Il. 10 Tree of contemplation




Berkovista surprises us with a beautiful restaurant where surrounded by nature we eat very greasy regional dishes. For the night we stop at the saddle on the south of Berkovista. There are no mosquitoes or moisture, but it's a lot of thistles and sharp, prickly grass.

W Berkoviście zaskakuje nas przepiękna restauracja, gdzie w otoczeniu natury spożywamy bardzo tłuste regionalne potrawy. Na noc zatrzymujemy się na przełęczy na południe od Berkovisty. Nie ma komarów ani wilgoci, jest za to dużo ostów i ostrej, kłującej trawy.